Czy Zachód może pokochać seks-roboty? Jeśli nie, to czy mogą zrobić to Chiny?

Od kilku lat media masowe raz po raz biją na alarm, wieszcząc nadejście seks-robotów. Publikowane w popularnych internetowych tabloidach artykuły często starają się uwydatnić perwersyjność, a wręcz nieludzkość tworzenia i korzystania z takich urządzeń. Podobne artykuły często nie ograniczają się do samego przekazu informacji, ale również podejmują się osądów moralnych. Dyskusja na ten temat niezwykle chętnie podejmowana jest przez rzesze komentujących internautów wyrażających swoje bardzo pozytywne bądź bardzo krytyczne opinie. Jeszcze większe oburzenie zdają się wzbudzać doniesienia, mówiące o podobnej technologii produkowanej w Chinach. Z jakiego powodu? Czemu właśnie Chiny wzbudzają takie oburzenie? Być może wynika to z potrzeby odsunięcia się od niezręcznego i trudnego moralnie problemu, jakim są seks-roboty. Być może jest to chęć jeszcze większej orientalizacji krajów dalekiego wschodu. Czy nie jest o wiele łatwiej przypisać te niepokojące i dziwne urządzenia wyobraźni mieszkańców egzotycznych krajów jak chociażby Chiny? Od dawna burzliwą dyskusję wywołują przecież seks-lalki produkowane i użytkowane w Japonii. Z perspektywy europocentrycznej często mówi się o wynaturzonych i perwersyjnych nawykach jakoby bezustannie spotykanych w społeczeństwach dalekowschodnich.  Czy poza głęboko zakorzenionymi stereotypami są ku temu jakieś powody? Czy seks-roboty mają szansę przyjąć się lepiej w Chinach i co mogłoby się kryć za takim zjawiskiem?

Czym właściwie jest seks-robot?

Według definicji Johna Danahera, seks-robot to sztuczna jednostka stworzona do celów seksualnych, która posiada humanoidalną budowę, zachowanie i ruch podobny do ludzkiego oraz w pewnym stopniu działa w oparciu o sztuczną inteligencję. Nie są to więc proste i pozbawione wyrafinowanej technologii lalki, a także nieprzypominające całego ludzkiego ciała akcesoria. Seks-roboty to zupełnie nowy rodzaj urządzenia, który wraz ze swoim rozwojem podnosi także wiele pytań o charakterze etycznym. Czy faktycznie jest to tylko urządzenie? Czy może skoro tworzymy je na własne podobieństwo, powinniśmy nadać im jakąś ograniczoną podmiotowość? Roboty, o których tutaj mowa obecne są w kulturze już od jakiegoś czasu, nadal jednak wydają się być tylko elementem fikcyjnych światów. Mimo to powoli wstępują w naszą codzienną rzeczywistość. I co do tego wszystkiego mają Chiny?

Od czego właściwie się zaczęło?

Z pierwszym widocznym odzewem w mediach spotkała się stworzona przez Douglasa Hinesa Roxxxy – jeden z pierwszych seks-robotów o jakich usłyszał świat. Roxxxy zadebiutowała w 2010 r. podczas targów Adult Entertainment Expo, oferowała 5 różnych osobowości, z których każda mogła ulegać dalszej modyfikacji pod wpływem wyborów i zachowań użytkownika. Użytkownik mógł także wprowadzać swoje upodobania na stronie internetowej producenta i później wprowadzić je bezpośrednio do własnego robota. Poza walorami charakteru kupujący mogli wybierać spośród przeróżnych rozmiarów i kształtów części ciała. Podczas premiery Roxxxy zapowiedziano także jej męskiego odpowiednika nazwanego Rocky, słuch o projekcie jednak zaginął. Od tego czasu na rynku pojawiło się wiele innych producentów oferujących podobne produkty, a wiele przedsiębiorstw podejmujących się takich projektów to firmy osadzone właśnie w Chinach. W gęsto zaludnionych skupiskach przemysłu wysokich technologii powstają takie przedsiębiorstwa jak szanghajskie Hitdoll, kantońskie Shenzhen Atall Intelligent Robot Technology, czy pochodzące z północnej prowincji Liaoning Dalian Exdoll. Poza szeroką gamą możliwych opcji personalizacji fizycznych aspektów robotów, implementowane algorytmy pozwalają na analizę zachowania właściciela i proste rozmowy, a kolejne roboty są reklamowane jako jeszcze bardziej realistyczne i jeszcze bardziej modyfikowalne. Z każdym nowym robotem dostrzegalny jest postęp zarówno w aspekcie informatycznym jak i w fizycznym wykonaniu. Seks-roboty faktycznie coraz bardziej przypominają ludzi, chociaż, jak mówią sami producenci niektórych z nich, jeszcze dużo czasu minie zanim będziemy mogli z nimi przeprowadzić w pełni inteligentną rozmowę. W mediach widać jednak coraz to nowsze modele, widać więc, że pomimo niedoskonałości, popyt na podobne produkty ciągle rośnie, a technologia nie przestaje się rozwijać i doskonalić, czy to w zakresie rozmów i charakteru, czy w aspekcie mechaniczno-fizycznym.

Na czym polega problem?

Pojawienie się nowego, nieznanego jeszcze elementu w życiu intymnym może prowadzić do wielu zmian i zawahań w dotychczasowej równowadze zarówno pojedynczych związków, jak i całych społeczeństw – naturalnie wzbudza to kontrowersje. Głosy takie pojawiają się wśród etyków i badaczy relacji z robotami. Największy ruch sprzeciwiający się produkcji i użytkowaniu seks-robotów – Campaign Against Sex Robots – jest prowadzony przez prof. Kathleen Richardson z Uniwersytetu De Montfort. Kampania postuluje wstrzymanie rozwijania technologii seks-robotów ze względu na możliwe uprzedmiotowienie kobiet i dzieci, wzmocnienie istniejących już nierówności, zmniejszenie poziomu empatii i powielanie wzorców prostytucji. Z drugiej strony , specjalista do spraw sztucznej inteligencji David Levy stwierdza, że już w 2050 roku stosunki płciowe z robotami będą zupełnie powszechne i uznawane za normalne. Ponadto uważa, że interakcja ze sztucznymi podmiotami może rozwiązać problemy takie jak chociażby prostytucja. Te dwa sporne poglądy uwydatnia raport Fundacji „Responsible Robotics”. Opublikowana w 2017 roku praca zbiorowa uwzględnia poglądy czołowych naukowców związanych z etyką robotyki i sztucznej inteligencji, bazuje jednak jedynie na wzorcach kulturowo-społecznych świata zachodniego. Na podstawie przeprowadzonej dyskusji grupa badaczy stwierdziła między innymi, że rynek robotów skierowanych do męskich odbiorców będzie kontynuował swój rozwój. Zebrani nie osiągnęli jednak konsensusu co do przewidywanych konsekwencji dla kultury i społeczeństwa, które miałyby płynąć z wprowadzenia seks-robotów do życia codziennego. Kwestia ta wydaje się tak złożona, że prognostyczna ekspertyza może nie wystarczyć odpowiedniemu zrozumieniu całego problemu. Seks-roboty są czymś niepoznanym, czymś, z czym ludzkość nie miała do tej pory do czynienia. Badacze pozostają więc w sferze dyskusji, przewidywań i oczekiwania.

Roboty a relacje intymne

Poza wieloma słowami sprzeciwu uwzględniającymi możliwe zmiany społeczne, znaczącą rolę w dyskusji stanowi problem etyczny ewentualnych związków z seks-robotami. Na podstawie tradycji i uwarunkowań kulturowych można przyjrzeć się możliwej perspektywie lepszego bądź gorszego przyjęcia się seks-robotów jako podmiotów w związku romantycznym lub erotycznym. Należałoby więc zapytać po co nam w ogóle takie roboty? Czym jest dla człowieka seks-robot, towarzyszem czy narzędziem? Czy używane są w celu spełnienia pragnień seksualnych czy wypełnienia pustki samotności? Czy powinniśmy traktować te roboty jak ludzi, jak innego rodzaju podmioty, czy może jednak jak przedmioty? Czy powinniśmy nadać im prawa? Czym dla nas są? Odpowiedzi są trudne i niejednoznaczne, a wątpliwości mnożą się z każdym kolejnym dniem.

Żeby spróbować odpowiedzieć na przynajmniej część z tych pytań, być może dobrze byłoby przyjrzeć się etycznym aspektom związków i nawiązywanych przez ludzi relacji. Intuicyjnie można powiedzieć, że udany związek zależny jest od miłości. Skąd jednak się ona bierze i co ją wywołuje? Rozważając zagadnienie miłości romantycznej zakładamy, że relacja ta zawarta jest między dwojgiem ludzi. Czy relacja z podmiotem sztucznym jest niepełna przez to, że nie jest prowadzona z obu stron? Mówiąc o relacjach intymnych można wspominać o opiekuńczości, trosce, wyrozumiałości. Są to emocje, których oczekujemy od drugiej osoby, a których nie jest w stanie wytworzyć sztuczna inteligencja. Roboty mogą symulować i prowadzić projekcje uczuć zgodnie z zadanymi im komendami, jednak już podstawowy problem niezrozumienia dla znaczenia języka absolutnie wyklucza je z możliwości udziału w świadomym związku o jakimkolwiek charakterze, a więc i romantycznym. Kwestia tego, jak ta jednostronna miłość miałaby wyglądać ze strony użytkownika robota, pozostaje problemem do osądu psychologów, czy też specjalistów związanych z seksualnością cyfrową. Wszystkie decyzje wiążące się z podejmowaniem jakichkolwiek akcji lub wchodzeniem w jakiegoś typu relacje z robotami będą się jednak opierać na systemie wartości, w którym dana osoba funkcjonuje. Przedstawione powyżej poglądy wywodzą się z Zachodnich nurtów myślowych, które swoje źródło mają w wielosetletniej, europejskiej tradycji filozoficzno-społecznej. A jak takie rozważania mogłyby wyglądać w Chinach?

Druga część artykułu już w kolejnym tygodniu. Zapraszamy. 

©ChinyTech.pl 2019, autor: Katarzyna Zakliczyńska