Wpływ technologii na chińską kulturę – rozmowa z dr Marcinem Jacobym

Katarzyna Zakliczyńska, ChinyTech.pl, redaktor naczelna China Illustrata: Chiny od zawsze zadziwiały świat swoją myślą techniczną. Wielokrotnie mówi się o czterech wielkich wynalazkach starożytnych Chin: druk, kompas, papier i proch, ale w rzeczywistości Chinom zawdzięczamy znacznie więcej. Czym szczególnie Chińczycy wyróżniali się na przestrzeni dziejów (chociażby pod względem innowacyjności czy skali) i jakimi wynalazkami/przedsięwzięciami szczególnie wyprzedzali ówczesne czasy?

Zdjęcie: Uniwersytet SWPS
Zdjęcie: Uniwersytet SWPS

dr Marcin Jacoby, Katedra Studiów Azjatyckich, Uniwersytet SWPS: To, co  od zawsze mnie zachwyca, to chińskie wzornictwo. Gdy uczę studentów o historii sztuki chińskiej staram się zwracać uwagę na to, jak świetnie zaprojektowane są naczynia z brązu, a mowa tu o bardzo odległych czasach. Naczynia te nie tylko są niezwykle piękne, ale też praktyczne. Myśląc o cywilizacji chińskiej ważne jest, żeby pamiętać o chińskim pragmatyzmie. Chińczycy mieli bardzo dużo kreatywnej energii dotyczącej rzeczy, które są przydatne. Być może w Chinach mniej było nauki w europejskim rozumieniu tego słowa, czyli zgłębiania wiedzy dla samej wiedzy, za to można zaobserwować mnóstwo rozwiązań, które są przydatne w życiu. Chiny były również potęgą jeśli chodzi o myśl architektoniczną, proponowały różne wspaniałe rozwiązania w architekturze drewnianej. To właśnie w sztuce musimy pamiętać o ogromnej przewadze technologicznej Chin. Chodzi na przykład o porcelanę, jeden ze słynnych wynalazków chińskich. Nie dużo mówi się o dekoracjach na porcelanie, ale w tym aspekcie Chińczycy do praktycznie XVIII w. właściwie nie mieli na świecie żadnego rywala. Europa była bardzo daleko jeśli chodzi o tę technologię, dopiero później jakoś udało jej się dogonić Chiny. Podobnych aspektów bardzo ciekawego rozwoju technologicznego w Chinach jest mnóstwo. Często mówi się, że gdzieś w epoce Qing tempo rozwoju Chin zwolniło, ale wydaje mi się, że to jest w ogóle zła teza. To Europa wyskoczyła jak z procy do przodu! Po  XVI w. zaczynamy się niezwykle zmieniać. Europa staje się miejscem ogromnego rozwoju technologii i nauki. Chiny rozwijały się inaczej, tam postęp był jednostajnie kontynuowany i nie nastąpił tak wyraźny skok technologiczny. Przez ten skok cały świat zachodni nagle stał się liderem technologicznym i utrzymał tę pozycję do dziś.

Czy jest to Pana próba odpowiedzi na pytanie Needhama, czyli dlaczego Chiny w pewnym momencie „zostały w tyle” jeśli chodzi o rozwój technologiczny?

Nie wiem, czy pytanie „dlaczego” w ogóle ma jakiś sens. Każdego korci, żeby się zastanowić i znaleźć jakieś rozwiązanie, ale pewnie nie ma jednej odpowiedzi. Wyjaśnienia są pewnie bardzo różne. Podejmując się próby odpowiedzi, powiedziałbym, że to nie problem zwolnienia rozwoju w Chinach. Powinniśmy spojrzeć na zmiany, jakie zaszły w Europie, na to jak wolno rozwijaliśmy się technologicznie i przyspieszenie nastąpiło w epoce renesansu, a później podczas oświecenia.

Tak szybki i bogaty rozwój technologiczny musi być spowodowany przez wiele różnych czynników. Co można uznać za najważniejsze przyczyny dominacji technologicznej wczesnych Chin imperialnych?

Wydaje mi się, że Chiny przez zdecydowaną większość swojej historii nie były krajem zamkniętym, a wręcz przeciwnie, bardzo otwartym. Ta otwartość spowodowała, że do Chin przyjeżdżało bardzo wielu różnych ludzi. Chiny były miejscem dynamicznej wymiany handlowej. Tam gdzie jest handel, tam gdzie są przedstawiciele różnych kultur wchodzą w interakcję, tam zachodzi pewnego rodzaju ferment intelektualny. Ludzie przyjeżdżają ze swoimi pomysłami, ze swoimi tradycjami. Chiny bardzo dużo uczyły się od innych państw i narodów. Możemy wskazać na gigantyczne wpływy kultur państw Azji Środkowej, wpływy kultury arabskiej, a także kontakty z kupcami żydowskimi. To wszystko powodowało, że Chiny bardzo zmieniały się wewnętrznie. Okresem, który świetnie pokazuje ten dynamizm, jest epoka Tang. Był to czas, w którym Chiny były niezwykle silne handlowo, miały duże terytorium i były bardzo otwarte. Chiny były więc otwarte, natomiast skoncentrowane do wewnątrz. Nie były otwarte w sensie aktywnej ekspansji, tylko tworzyły relacje handlowe i dążyły do tego, żeby przyjeżdżało do nich mnóstwo ludzi, żeby transfer wiedzy następował na miejscu. Być może obecnie możemy zaobserwować taką samą sytuację. Jest to model, który Chiny starają się zbudować od nowa.

Czy w rozwoju technologicznym Chin odgrywały jakąś rolę panujące ideologie i nurty filozoficzne?

Powiedzielibyśmy raczej, że jest odwrotnie. O technologii mowa była np. w szkole filozoficznej moistów, szkoła ta jednak nie przetrwała jako element głównego nurtu myśli Chin cesarskich. Jeśli mówimy o różnych wynalazkach,  były one albo ulepszeniami służącymi bardzo praktycznym celom, albo rozwijały się gdzieś na marginesie. Główny nurt myśli chińskiej był raczej nurtem konserwatywno-zachowawczym, gdzie nie było dużo miejsca dla ludzi, którzy chcieli kreować nowe rzeczy. Była natomiast przestrzeń dla ludzi, którzy myśląc o przeszłości starali się udoskonalić to, co już istnieje. Nie była to atmosfera bardzo sprzyjająca dla prawdziwych wynalazców. Sytuacja była jednak odmienna w różnych okresach historycznych, niektóre bardziej sprzyjały rozwojowi, niektóre były bardziej konserwatywne. Wydaje mi się jednak, że jeśli chodzi o szkoły myśli chińskiej sprzyjające rozwojowi technologicznemu, to mamy pewien problem

Jaką rolę odgrywała technika i innowacja w starożytnych Chinach? Czy była to dziedzina zarezerwowana jedynie dla elit, czy starano się może ją przybliżyć społeczeństwu?

Kiedy mówimy o kulturze chińskiej w perspektywie historycznej, to zawsze mówimy o elitach. Niestety tak naprawdę nie wiele wiemy o tak zwanych zwykłych ludziach. Na pewno możemy włączyć do tej grupy mieszczaństwo. Mamy rzemieślników i innowacje na poziomie technicznym i technologicznym. Czyli, tak jak wspominałem, technologia związana z architekturą, porcelaną, tkaninami, strojami czy papierem. Są to rzeczy, które związane były bezpośrednio z gospodarką chińską. Mowa tu raczej o rzemieślniczej ludności miejskiej. O szerokich masach społecznych, czyli ludności wiejskiej, wiemy niewiele. W Chinach mobilność społeczna była mała, mimo tego, że  system egzaminów cesarskich był z zasady bardzo egalitarny i powodował, że nawet ludzie z jakiejś zapadłej wsi mogli stać się urzędnikami. Były to jednak chlubne wyjątki. Najczęściej powielana była struktura społeczna, w której egzaminy urzędnicze zdawały osoby z bardzo dobrych domów i wykształconych rodzin. Jeśli chodzi o najbardziej kreatywne elementy społeczeństwa chińskiego, to jak powiedziałem, istniały na poziomie dość praktycznym, technologiczno-technicznym – opierały się na mieszczaństwie, rzemieślnikach. Na poziomie bardziej konceptualnym musielibyśmy pomyśleć o elitach urzędniczych. Nie można zapomnieć także o medycynie chińskiej, jest to obszar pełen niezwykłej wiedzy i innowacji. Tradycyjna medycyna chińska również rozwijała się w kontekście ludzi bardzo dobrze wykształconych.

W jaki sposób technologia wpływała w starożytnych Chinach na kulturę? A może to kultura współtworzyła technologię?

Mamy tutaj kilka problemów. Po pierwsze kultura erudytów chińskich była raczej skoncentrowana na tym, co dawne i starożytne, również na tym co proste i w swojej prostocie wysublimowane. Nie pozostawiało to dużo miejsca na innowacje technologiczne. Rozwój jest zawsze bardzo dynamiczny w przypadku technologii wojskowej. W historii Chin miały miejsce okresy intensywnych innowacji militarnych, zwłaszcza w epoce Song. Mimo, że był to okres stosunkowego pacyfizmu w polityce państwa, w technologii wojskowej dużo się zmieniało. Korelacja przedstawia się tutaj więc w taki sposób, że innowacje rozwijają się jednak gdzieś obok głównego nurtu myśli cywilizacyjnej.

Co w takim razie z dokumentacją wynalazków? Czy przez tę nieobecność w głównym nurcie myślowym źródła tych innowacji są możliwe do odnalezienia?

Główne teksty chińskie, które zachowały się z okresu cesarskiego, bardzo mało mówią o technologii. Rozwój techniki właściwie nie interesował elit intelektualnych. Intelektualiści uważali, że technologia to sprawa czysto praktyczna, którą powinni się zajmować praktycy właśnie. Zainteresowanie technologią i techniką było małe wśród osób, które pisały różne teksty i wiedzę o Chinach przekazywały dalej.

Jak ta zależność przedstawia się dziś? Czy chińscy artyści często i chętnie korzystają z innowacyjnych technologii? Czy są jakieś szczególne przykłady wykorzystania technologii w kulturze?

Dzisiejsze Chiny chcą być liderem technologii. W tym celu prowadzą bardzo duże inwestycje, mają bardzo duże ambicje. Gdzie w tym jest kultura? Widać raczej jakąś chęć uczenia się od świata zachodu jak rozwijać chiński potencjał innowacyjny, jak tworzyć przestrzenie dla ludzi, żeby rozwijali ten potencjał przy wsparciu państwa. Jeżeli myślimy o kulturze i edukacji, nadal w Chinach panuje podejście, że istnieje jedno źródło, czyli uniwersytety i struktura badawcza zapożyczona z zachodu. Jest ona pewnym przeniesieniem pomysłu europejsko-amerykańskiego na to, jak miałyby wyglądać badania i zespoły badawcze. Jest to bardzo podobne do naszego systemu akademickiego. Z drugiej strony pojawia się wiara, że biznes, który jest innowacyjny z potrzeby, dzięki wsparciu finansowemu państwa, dzięki pokazaniu, że jest przestrzeń do rozwoju, sam będzie bardzo dynamicznie wprowadzał innowacje. Przestrzeń umożliwiająca rozwój techniki i technologii pojawia się na poziomie uniwersytetów i to też nie wszystkich, tylko tych najlepszych, a także na poziomie biznesu, który widzi szanse w rozwoju w kierunku nowych technologii. 

Czyli innowacja nadal pozostaje domeną elit intelektualnych? 

Zastanawiam się, czy w ogóle mogłoby być inaczej. W Chinach prowadzi się dyskusję czy innowacji można się nauczyć. Jest to też dyskusja odbywająca się w Polsce, np. czy szkoła powinna uczyć innowacyjnego myślenia, a jeśli tak, to w jaki sposób.
W Chinach zdecydowanie gros edukacji to edukacja tradycyjna, podobnie jak w Polsce. Mamy szkoły podstawowe i średnie, wśród nich mogą być bardzo unikalne placówki, które uczą w odmienny sposób, ale jednak 95% szkół uczy w sposób zupełnie tradycyjny. Sądzę, że pod tym względem Chiny i Polska są bardzo podobne. Dopiero na poziomie uniwersyteckim wybrane miejsca uczą prawdziwie twórczego myślenia i kształcą ludzi, którzy mogą rozwijać się w ramach nauki i tworzyć praktycznie rozwiązania. Pamiętajmy o tym, że bardzo wielu Chińczyków studiuje za granicą. Studiują często w świetnych uniwersytetach, głównie amerykańskich. Ci ludzie, kiedy wracają do Chin, bardzo często stanowią motor innowacji. Jest jeszcze drugi aspekt innowacji chińskiej, czyli strona praktyczna – biznes. Istnieje tutaj pewna kreatywna energia. Należy zadać sobie pytanie, czy mówiąc o innowacji mówimy o zupełnie nowych pomysłach czy o adaptacji, zmianie i przetwarzaniu istniejących już rzeczy. W tym drugim Chińczycy są świetni, ten potencjał w Chinach jest gigantyczny. Dobrym przykładem jest nawet to, co było wiele razy krytykowane i piętnowane, często wyśmiewane, czyli wytwórstwo podróbek. Podrabianie często samo w sobie jest już innowacyjne. Jest to pomysł na rozwój, który był najpierw wykorzystywany w Japonii, potem w innych szybko rozwijających się krajach azjatyckich, od Korei Południowej po Tajwan. Bardzo wiele gałęzi przemysłu i wielu ludzi biznesu zaczęło od kradzieży technologii, kopiowania, pożyczania. Na tej bazie tworzono nowe rzeczy. Japończycy najpierw kopiowali amerykańskie motocykle i samochody i na tej podstawie stworzyli swój bardzo silny przemysł samochodowy. Dzisiaj już bardzo dużo osób o tym nie pamięta. Koreańczycy najpierw podrabiali markowe ubrania, a potem stali się potęgą mody. Sądzę, że takich przykładów jest bardzo dużo. Chiny, po przejściu przez epokę podrabiania, stają się innowacyjne dzięki temu, że bardzo dużo zaobserwowały tego, co robi się gdzie indziej. I może jest to nauka dla nas, że innowacja to niekoniecznie siedzenie i myślenie nad tym, czy mamy pomysł na stworzenie czegoś zupełnie nowego. Może jest to raczej obserwowanie innych i zastanawianie się co możemy z tego wynieść , w jaki sposób możemy osiągnąć to lepiej, taniej, szybciej.

W jaki sposób Chiny przeszły niedawną transformację od „fabryki świata” do lidera innowacji? Dzięki strategicznym decyzjom politycznym? Pracowitości społeczeństwa? Czy może sukces osiągnięto dzięki innym aspektom i czy rzeczywiście można to nazwać sukcesem?

Chiny to oczywiście lider niecałkowity, z pewnością wiodą prym w paru dziedzinach. Z jednej strony zawdzięczają to bardzo pragmatycznemu zmysłowi chiński, ciągłemu odniesieniu do praktyki, myśleniu jak zrobić coś lepiej, szybciej i taniej. Jest to oczywiście podejście, które ma wiele negatywnych stron, chociażby takich jak zanieczyszczenie środowiska. Dzieje się tak, ponieważ w biznesie myślenie o tym, żeby robić coś taniej, jest bardzo często przypłacane zdrowiem społeczeństwa, bezpieczeństwem i jakością. Z drugiej strony jest to droga do innowacji. Druga istotna rzecz to polityka państwa. Chiński model państwowości jest w dużej mierze rozwojowy, nie mówiąc tutaj już o komunizmie chińskim, a myśląc raczej o narzędziach ekonomicznych. Jest to państwo, które mówi biznesowi: jeśli pójdziecie w kierunkach, na którym nam zależy, to będziemy wam pomagać. Dzięki temu chińskie firmy mogą rozwijać się w takich sektorach jak infrastruktura 5G, IT, aplikacje internetowe i płatności mobilne, baterie słoneczne, samochody elektryczne. Chińczycy są w tym bardzo dobrzy, dlatego że państwo przekazuje pieniądze na rozwój tych technologii. To tak naprawdę nie jest idea chińska, a dalekowschodnia: japońska, koreańska, hongkońska, tajwańska, singapurska. Były to kraje, które przecierały ścieżki, po których Chiny teraz chodzą.

Czy rozwój technologii sprzyja rozwojowi kultury chińskiej, czy może jest to czynnik ograniczający kreatywność artystów?

Najpierw należy się zastanowić się czym jest kultura. W pewnym rozumieniu kultura jest wszystkim, co wytwarza człowiek, więc WeChat także jest elementem kultury. Można powiedzieć, że technologia bardzo zmienia kulturę. Zmienia sposób komunikowania się ludzi, zmienia sposób spędzania wolnego czasu. W Chinach obserwujemy bardzo duże, związane z technologią przemiany społeczne i to bardzo wpływa chociażby na działalność artystyczną, obcowanie z kulturą, literaturą. Ludzie mają coraz szerszy dostęp do różnych rzeczy. Przez to jednak są w stanie zainwestować coraz mniej swojego czasu na obcowanie z kulturą. Na przykład coraz mniej czyta się długich tekstów. W Chinach bardzo ciekawym przypadkiem jest poezja. To jest dla mnie naprawdę niezwykłe! Bardzo dużo ludzi pisze i wiersze. Być może wpływa na to krótka forma, jaką posługuje się poezja. Bardzo rozwija się także literatura internetowa. Technologia jest bardzo chętnie wykorzystywana w chińskich sztukach scenicznych, w teatrze. Jest tu sporo eksperymentowania. Chińczycy są bardzo otwarci – widać, że jeśli dostępne są jakieś narzędzia, to próbują je wykorzystać. Powiedziałbym, że technologia wpływa na kulturę dając różne narzędzia, których nie było wcześniej. A ponieważ wpływa też na społeczeństwo i zmienia je, to i tą drogą ma pośredni wpływ na kulturę.

Czy może podzielić się Pan doświadczeniem promowania polskiej kultury w Azji, przy pomocy jakich m.in. nowoczesnych technik/ technologii były prowadzone działania promocyjne? Czy jakieś szczególnie przynosiły dobre efekty?

Z mojego osobistego doświadczenia mogę opowiedzieć o teatrze. Polski teatr, który pokazywaliśmy w Azji w ostatnich latach, był teatrem silnie bazującym na technologii wideo, bardzo dobrej jakości projekcjach – takich rzeczach, które w chińskim teatrze były wykorzystywane mniej albo trochę inaczej. Wydaje mi się, że to otworzyło oczy chińskiej branży teatralnej, pokazało, że można próbować pewne rzeczy robić w inny sposób. Natomiast to, co już nie było moją działalnością bezpośrednio, to promowanie Polski poprzez gry wideo, co dzieje się już od dwóch lat. Jest to spojrzenie na polski potencjał w tym aspekcie, że z jednej strony możemy próbować promować się kulturalnie, a z drugiej strony wchodzić na rynki chińskie. Moim zdaniem jest to bardzo fajny pomysł – myślenie,  że kultura to nie tylko pokazywanie się, a raczej rozmowa z publicznością. Ta rozmowa najlepiej odbywa się, kiedy publiczność chce te rzeczy oglądać i sama się tym interesuje. Jeżeli faktycznie czujemy się silnie, jeśli chodzi o technologie komputerowe w grach i tego typu rzeczach, to powinniśmy w tym kierunku iść. Może mniej w związku z technologią, ale warto zauważyć, że sporo było swojego czasu historii sukcesu polskich książek dla dzieci. A publikacje dla dzieci to nie tylko tradycyjne, papierowe książki, ale też inne sposoby budowania narracji. Wydaje się, że to również jest miejsce, gdzie technologie mogą być dobrze wykorzystywane. Nie wiem, czy Polska jest na tyle silna technologicznie, żeby na Chińczykach robić wrażenie. Myślę jednak, że możemy pokazywać swoją artystyczną energię, nawet nie przez jakieś niesamowite i najnowsze technologie, ale przez wykorzystanie technologii już dostępnych. Mam nadzieję, że będzie to miało miejsce.

Jakie nastawienie do tradycyjnej kultury chińskiej ma środowisko artystyczne? Czy skupia się na dawnych wartościach, czy jednak próbuje i korzysta z nowych technologii skupiając się na świecie współczesnym?

Chińczycy mają bardzo duży problem z określeniem miejsca sztuki chińskiej w sztuce współczesnej. Artysta współczesny jest po prostu artystą współczesnym, to, czy jest Chińczykiem, Polakiem, Brytyjczykiem czy Paragwajczykiem, nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma to, na ile taka osoba wprowadza swoje własne kody kulturowe do sztuki światowej. Nie jest dobrze, jeśli chiński artysta chce na siłę podkreślić swoją chińskość. Dobrze jest, kiedy chiński artysta wchodzi do sztuki światowej z bardzo cennym bagażem kulturowym, związanym na przykład z pismem znakowym, z innym rozumieniem proporcji, z innym rozumieniem tworzyw – papieru, tkaniny, ich faktur i struktur. To są rzeczy, w których Chińczycy są świetni, dlatego że wynoszą te wartości ze swojej kultury. Dopóki starają się tworzyć wykorzystując te rzeczy, jakość  ich wytworów i dzieł jest bardzo wysoka. Jeżeli ktoś stara się na siłę zamanifestować swoją chińskość i mówić o tradycyjnej sztuce chińskiej we współczesnym wydaniu, to raczej jest to skazane na niepowodzenie. Dlatego podchodzę z pewną rezerwą do myślenia o tradycyjnej sztuce chińskiej w sztuce współczesnej. Albo mamy tradycyjną sztukę, czyli sztukę dawną, albo mamy sztukę współczesną, gdzie nie powinniśmy myśleć o sztukach narodowych, bo jest to zupełnie inna koncepcja. Rzeczywiście istnieje taka tendencja, Chińczycy chociażby w malarstwie mówią o 国画 guóhuà, czyli malarstwie czysto chińskim. Co to znaczy we współczesnej sztuce? To znaczy raczej kontynuację tradycyjnego malarstwa, a może to być ślepa ścieżka. Moim zdaniem artysta nie powinien trzymać się tradycyjnych kodów i próbować robić to samo, co robiono dawniej. Powinien wyjść na szerokie wody sztuki światowej. Czyli nie tworzyć znowu pejzaży gór i wody, dodając tylko gdzieniegdzie coś od siebie, tylko zastanowić się, gdzie ta tradycja pejzażowa ma miejsce w sztuce współczesnej i jak powinna się komunikować z współczesnym odbiorcą. Jest mnóstwo artystów chińskich, którzy to robią z sukcesem! Jest też bardzo dużo twórczości na pograniczu malarstwa tradycyjnego i współczesnego, która moim zdaniem za 150 lat nie będzie pokazywana w muzeach, ponieważ nie tworzy nowej wartości.

Czy w takim razie powiedziałby Pan, że dzisiejsze trendy w sztuce chińskiej skupiają się bardziej na wartościach tradycyjnych? Czy może jednak artyści starają się otworzyć na sztukę współczesną? Czy może jednak, tak jak Pan wspomniał, tkwią w pewnym konflikcie?

Wydaje mi się, że czołowi chińscy artyści świetnie sobie radzą jako artyści sztuki światowej. Natomiast nie można zapominać o rynku. Rynek sztuki w Chinach kreuje przestrzeń dla artystów, którzy powielają pewne stare wzorce, bawią się tradycją i czasami zarabiają na tym dużo pieniędzy. Obawiam się, że takie osoby nie wpiszą się w kanony sztuki światowej, że tworzą jednak bardziej na potrzeby rynku konsumpcyjnego. Ci Chińczycy, którzy są świetni w nowych rzeczach, w innowacjach, Ci, którzy nie boją się odejścia od tradycyjnego paradygmatu i spojrzenia na swoją tradycję jako na element sztuki światowej, Ci ludzie tworzą ciekawe rzeczy.

A jakie nastawienie do wszystkich niedawnych zmian, a także tradycyjnej kultury ma młode pokolenie Chińczyków? Są to w końcu osoby, które wychowały się już w świecie pełnym nowatorskich rozwiązań technologicznych.

Zaobserwowałem bardzo fajne podejście polegające na wracaniu do swojego dziedzictwa i uczeniu się rzeczy dawnych, ze względu na tkwiącą w tym tożsamość. Bardzo wielu młodych ludzi uczy się chociażby kaligrafii czy gry na cytrze klasycznej. Bardzo wielu młodych ludzi czyta dawną literaturę chińską. Znam osoby, które piszą wiersze w formach klasycznych, jeszcze tangowskich. Jest to rodzaj pewnej zabawy, a także potwierdzenia swojej tożsamości kulturowej. To trochę jak młodzi ludzie w Europie, którzy zaczynają pisać na tradycyjnych maszynach do pisania, bo widzą w tym jakąś zabawę, bo jest to dla nich analogowe, romantyczne, namacalne i realne. W Chinach przedstawia się to podobnie. Ludzie myślą: fajnie jest czasami usiąść z pędzlem i tuszem nad kartką papieru i samemu coś napisać. Jest to zupełnie inne doznanie. Myślę, że jest w młodych Chińczykach spore zainteresowanie tradycyjną kulturą, odejściem od technologii i świata współczesnego.

Czy miałby Pan jakieś dobre rady dla twórców kultury współczesnej chcących zaprezentować swoje prace w Chinach? Na co należy zwrócić uwagę? Na co uważać, a czego się wystrzegać?

Szczerość! Według mnie prawdziwa sztuka dzieje się tylko wtedy, kiedy człowiek naprawdę ma coś do powiedzenia i czuje niewymowną chęć powiedzenia tego, wręcz nie może wytrzymać, jeśli tego nie powie. W zdecydowanej większości przypadków planowanie sobie jak to powie i próba umiejscowienia się na rynku może być dobra na krótką metę, a w dłuższej perspektywie nigdy nie działa. W świecie sztuki istnieje rynek, są ludzie, którzy są popularni i sławni na krótką metę. Ale mamy też perspektywę wielosetletnią. W tej perspektywie mówi się tylko o ludziach, którzy mieli coś do powiedzenia, nie bali się tego mówić i było to szczere. Ci ludzie przetrwają. Natomiast model, który działa tylko na chwilę, to sposób postępowania osób, które chcą zarabiać pieniądze i malują w sposób, który podoba się innym, tworzą coś korzystając z nowej technologii, bo to modne i można zachwycić tym publikę. Na dłuższą metę jednak okazuje się to zupełnie nieciekawe dla przyszłych pokoleń. Więc jeżeli ktoś naprawdę chce być artystą, to musi znaleźć to w sobie. Nie można sztucznie zostać artystą, trzeba po prostu nie bać się iść za głosem własnego serca, za tą twórczą energią, która jest w człowieku. Nawet jeżeli pozornie nie jest to dobre z biznesowego punktu widzenia. I nie bać się eksperymentowania! Prawdziwa sztuka to nie spojrzenie do tyłu, tylko spojrzenie do przodu. Jeśli dzisiaj mamy tyle narzędzi, takich właśnie jak nowe technologie, to są one po to, żeby z nich korzystać. Prawdziwy artysta nie boi się eksperymentowania z najbardziej zwariowanymi rzeczami, bo właśnie na tym polega kreatywna energia. Niezależnie czy mówimy tu o sztuce w Polsce czy w Chinach, człowiek jest taki sam. Wydaje nam się, że niby jesteśmy różni, mamy różne korzenie kulturowe, ale człowiek jako taki, jego zdolności intelektualne i sposób myślenia, w każdej szerokości geograficznej jest taki sam. Bardzo chciałbym odejść od myślenia w kategoriach narodowych. Chińczycy politycznie bardzo próbują podkreślać swoją chińskość, co może stanowić pewien problem. To nie jest droga do tworzenia kultury. Jeśli chiński erudyta w dawnych czasach myślałby, że musi pokazać jaki jest chiński, to nie zrobiłby nic ciekawego. Oczywiście w dawnych czasach rozumienie przynależności było inne, mieszkańcy Chin imperialnych przede wszystkim nie myśleli o sobie jako o Chińczykach, ale gdyby myśleli sobie: ja jestem suzhouczykiem i w mojej twórczości muszę koniecznie pokazać Suzhou, to sądzę, że nic dobrego by z tego nie wyszło. Także dobrą drogą będzie odejście od paradygmatów politycznych, narodowych i zastanowienie się nad ciekawymi rzeczami, które mamy do powiedzenia.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.

©ChinyTech.pl 2019 

 

* Rozmowa jest owocem współpracy i patronatu medialno-sponsorskiego portalu ChinyTech.pl przy organizowanym przez Sinologiczne Koło Naukowe UW konkursu Sinoprzekład, a także z okazji rozpoczęcia działalności ogólnopolskiego sinologicznego czasopisma naukowego „China Illustrata” afiliowanego przy Zakładzie Sinologii na Uniwersytecie Warszawskim. Jest to jedno z pierwszych polskich czasopism o takim profilu, którego ambicją jest poznawanie i zgłębianie zagadnień związanych z cywilizacją chińską i światem chińskojęzycznym z perspektywy akademickiej.

Z okazji przygotowań do wydania pierwszego numeru redaktorzy do współpracy i publikowania swoich tekstów zapraszają nie tylko sinologów, lecz także innych badaczy, którzy podejmują w swojej pracy naukowej tematy związane z chińskojęzycznym kręgiem cywilizacyjnym: językoznawców, literaturoznawców, historyków, antropologów, kulturoznawców, ekonomistów, politologów, socjologów oraz wszystkich naukowców zainteresowanych współtworzeniem i kontynuowaniem bogatych tradycji polskiej sinologii.

Wszelkie dodatkowe informacje, takie jak zasady przygotowania tekstów do druku, formatowania przypisów, a także skład rady naukowej i redakcji czasopisma możecie znaleźć na stronie internetowej: www.chinaillustrata.uw.edu.pl. Z pytaniami warto zgłaszać się bezpośrednio do chinaillustrata@gmail.com.

Ostatecznym terminem zbierania tekstów do pierwszego numeru jest 1 września 2019 roku.