ZNAK WSPAK- czyli o rejestracji znaków towarowych w Chinach

Chiny ze swoim ogromnym, pełnym możliwości rynkiem są również wypełnione licznymi pułapkami w które wpadły już niejedne ogromne firmy i doświadczeni prawnicy. Jednym z takich zagrożeń jest kwestia znaków towarowych. Przyzwyczajonym do zachodniego systemu prawnego ochrony znaku towarowego trudno wyobrazić sobie, że ochrona znaków towarowych może opierać się na innych zasadach niż te rządzące w Europie. To może być bardzo kosztowny błąd.

Na początek wyobraźmy sobie, że nasz rodzimy znak towarowy „Wedel” określa w Chinach rodzaj betonu. W zasadzie szansa na podbój chińskiego rynku słodyczy rozpływa się jak czekolada na słońcu. Niemożliwe? Apple też tak myślało. O tej sprawie słyszeli już chyba wszyscy, ale w telegraficznym skrócie: amerykański  gigant branży komputerowej przegrał w 2016 r. w chińskim sądzie spór o korzystanie ze znanej w Polsce i w zachodnim świecie nazwy „iPhone” z Xintong Tiandi Technology (IPHONE), firmą produkującą galanterię skórzaną. Apple złożył co prawda wniosek o rejestrację znaku towarowego „iPhone” w Chinach, ale tylko w zakresie oprogramowania i sprzętu komputerowego. Zatem zgodnie z Prawem znaków towarowych Chińskiej Republiki Ludowej (The Trademark Law of the People’s Republic of China), gdy Apple w 2007 r. właśnie wypuściło na rynek swojego iPhone’a, chiński przedsiębiorca Xintong Tiandi zastrzegł nazwę „IPHONE” dla swoich towarów. Tymczasem pierwszego iPhone’a w Chinach sprzedano dopiero w 2009 r. i potentat z doliny krzemowej nie udowodnił, że iPhone był znaną marką w Chinach przed rejestracją Xintong Tiandi. Najwyższy Sąd Ludowy w Pekinie (najwyższy organ władzy sądowniczej w Chinach) nie dostrzegł różnicy pomiędzy iPhonem Apple a IPHONEM Xintong Tiandi Technology, a ta nauka kosztowała Apple $60 milionów dolarów. Rozstrzygnięcie tego było możliwe albowiem odmiennie niż w polskim i europejskim systemie prawnym, zgodnie z Prawem znaków towarowych Chińskiej Republiki Ludowej w przypadku rejestracji znaku towarowego zastosowanie znajduje zasada „kto pierwszy lepszy” nieuwzględniająca aspektu wcześniejszego korzystania ze znaku towarowego, a skupiająca się na czasie złożenia wniosku o rejestrację wniosku o zastrzeżenie znaku towarowego.

W powyższym przypadku, zaistniała sytuacja stosowania tego samego znaku towarowego znaku dla różnych towarów. Zagrożenie czai się również w inny miejscu, coraz częstsze są bowiem przypadki uzurpowania sobie zagranicznych znaków towarowych w celu sprzedaży licencji na ten znak oryginalnemu zagranicznemu właścicielowi znaku towarowego. Wyobraźmy sobie sytuację importu z Chin zabawek dla dzieci wyprodukowanych na zamówienie polskiej firmy z oznaczeniem jej polskiego znaku towarowego „Bobas” i skutki sytuacji, gdy nazwa ta zostanie zarejestrowana w Chinach. W takim przypadku to chińska firma posiadałaby prawa do korzystania na terenie Chin z takiego oznaczenia. Nie ma zaś znaczenia, że produkt nie jest sprzedawany w Chinach, a jedynie tam produkowany. Jeżeli znak zostanie zarejestrowany przez inną osobę w Chinach, to będzie ona miała zgodnie z chińskimi przepisami zatrzymać towary na granicy i uniemożliwić im opuszczenie kraju. I to tylko ponieważ jest właścicielem znaku towarowego i w konsekwencji sprowadzenie towarów do Polski może sporo kosztować.

Czy problem dotyczy wyłącznie dużych firm, których marki są rozpoznawalne w całym zachodnim świecie? Otóż nie, może dotyczyć to w istocie każdej formy wyruszającej na podbój chińskiego rynku lub zakładającej import z Chin. Według danych statystycznych, w Chinach w 2017 r. złożono ok 5,7 miliona wniosków o rejestrację znaków towarowych, poprawiając rekord z roku 2016 o przeszło 50%. Odnosząc się do niechińskiej rzeczywistości: w 2017 r. w USA takich wniosków złożono 600 tysięcy, a w Polsce według danych Urzędu Statystycznego RP – 16996. Należy spodziewać się wzrostu wartości znaków towarowych. W konsekwencji utrudni to rejestracje nowych znaków i zmniejszy ilość konfliktów oraz de facto sporów sądowych na tym tle. Gdy tacy gracze jak Apple czy New Balance polegli w sporach z chińskimi przedsiębiorcami, można wnioskować, że spory zagranicznych firm z właścicielami znaków towarowych w Chinach nie będą należały do najłatwiejszych.

Jednakże fakt istnienia zarejestrowanego znaku towarowego w chińskim porządku prawnym nie zawsze zamyka drogę do uzyskania ochrony. Dlaczego? Przepisy przewidują bowiem możliwość anulacji zastrzeżenia znaku, w przypadku gdy został zarejestrowany przez co najmniej 3 lata, nie jest i nigdy nie był używany w zakresie danych towarów. W takim przypadku możliwe jest przeprowadzenie anulacji ochrony znaku towarowego i zarejestrowania nowego. Nie znaczy to jednak, że będzie możliwe anulowanie np. znaku Coca-Cola w zakresie produktów, których sprzedaży nie prowadzi. Niektóre firmy np. Starbucks, Disney i wiele innych znalazły na to pewien sposób – wskazują na posiadanie w ofercie towarów, których dotyczy zastrzeżenie znaku towarowego. W ten sposób możliwe jest czynienie pozoru korzystania z zastrzeżenia znaku. Taktyka chociaż kusząca nie jest tak skuteczna, jak ponowne złożenie wniosku o rejestrację po 3 latach. Jest to może i kosztowne rozwiązanie, ale zapewne mniej niż narażenie się na przejęcie znaku towarowego w Chinach przez podmiot trzeci.

Tymczasem dla przypomnienia w europejskim systemie prawnym każda osoba fizyczna lub prawna oraz każda grupa lub organ reprezentujący wytwórców, producentów, usługodawców, handlowców lub konsumentów jest uprawniony do tego, aby po opublikowaniu wspólnotowego znaku towarowego, złożyć do urzędu uwagi na piśmie, wyjaśniając dlaczego znak towarowy nie może być zarejestrowany z urzędu. W okresie trzech miesięcy od daty publikacji może być wniesiony sprzeciw wobec rejestracji znaku towarowego wspólnoty przez właścicieli wcześniejszych podobnych znaków towarowych. Na żądanie zgłaszającego, właściciel wcześniejszego znaku towarowego, który wniósł sprzeciw, zobowiązany jest do dostarczenia dowodu, że w okresie pięciu lat poprzedzających publikację zgłoszenia, jego znak był używany na terenie UE w sposób rzeczywisty w stosunku do towarów lub usług objętych rejestracją.

Podsumowując, myśląc o podboju Państwa Środka swoimi towarami lub imporcie towarów z Chin warto rozważyć rejestrację znaku towarowego, co jest z pewnością tańsze niż negocjacje z osobami, które twierdziłyby, że naruszony jest ich znak towarowy, który dziwnym trafem jest identyczny z tym stosowanym przez Państwa w Polsce. Zwłaszcza, że można się spodziewać, że wizja zysku na wartościowych znakach towarowych z pewnością będzie kusić jeszcze bardziej i może zwiększyć na tym polu aktywność podmiotów trzecich.

Spodobał Ci się powyższy artykuł? Masz pytanie? A może szukasz partnerów do współpracy? Zapraszamy do bezpośredniego kontaktu wszystkich zainteresowanych.

Zespół ChinyTech.pl


Artykuł powstał we współpracy z Kancelarią Prawną LEGALICA.