W Chinach poszukują internetowych artystów

Praca? Tak! Wystarczy tylko mieć talent i pomysł na to jak trochę zarobić. Warto też być obeznanym w świecie komunikatorów (typu WeChat, QQ czy tych “naszych”) i co nieco wiedzieć o chińskim “mobilno-smartfonowym” społeczeństwie. Niestety nikt nie będzie kojarzył naszego nazwiska, a “dzieła”, które stworzymy pozostaną na zawsze w internetowym eterze. Ale być może znajdą się chętni?

 Zapewne nikt z nas nad tym nie zastanawiał się, ale wszystkie symbole typu “+, =, !, ?, @” mają swoich “wynalazców”. Nawet powszechnie znany znak “:-)” powstał stosunkowo niedawno (po raz pierwszy użyty w 1982 r.). Dzisiaj w Chinach biznes obrazkowych symboli całkiem dobrze funkcjonuje. Emotikony, bo o tym mowa, są to “obrazki” najczęściej przedstawiane jako różnego rodzaju “buźki”, zazwyczaj animowane. Na całym świecie znajdziemy ich bardzo wiele, zarówno w sieciach społecznościowych, jak i poza nimi. Są już wszędzie i służą najczęściej do wyrażania nastroju lub emocji w SMSach. Są nieodłączną częścią większości przesyłanych wiadomości przez użytkowników komunikatorów internetowych, mediów społecznościowych czy też poczty elektronicznej. Ale najważniejsze jest to, że… Chińczycy uwielbiają je.

Dzięki milionom użytkowników mediów społecznościowych (takich jak np. WeChat, Weibo, QQ), powszechnie używany emoji może okazać się cennym produktem. Świetnym przykładem jest pewna Chinka, która parę lat temu – dla zabawy – narysowała pyzatą postać (Budding Pop). Wkrótce po tym, przerobiony rysunek zamienił się w szereg ruszających się emotikonów i dzięki komunikatorowi WeChat (należący do firmy Tencent) został ściągnięty ponad…setki milionów razy. Można się tylko domyślić, że właścicielka tego emotikona zarobiła na nim bardzo okrągła sumkę. Chiny mają już dziesiątki tysięcy “obrazkowych“ artystów, którzy próbują swoich sił w tym dynamicznym biznesie. Powstały liczne firmy, które zatrudniają ich specjalnie do tworzenia emotikonów. Większość animowanych obrazków trafia do aplikacji WeChat (w sumie komunikator posiada 23000 emoji i większość z nich jest bezpłatna). Pamiętajmy również, że z niektórych emotikonów tworzone są nawet zabawki, które następnie można kupić w sklepie.

Tworzenie emotikonów (lub tak zwanych emoji) dla jednych jest zabawą, a dla drugich przyzwoitym zarobkiem. Zawodowi artyści oraz handlarze bacznie obserwują trendy i starają się wykreować “buźkę”, która później być może stanie się żyłą złota. Rynek tego typu “sztuki” w Chinach liczony jest już w milionach, a w przeciągu najbliższych kilku lat szacuje się, że będzie miał dwukrotny, a może nawet trzykrotny roczny wzrost. Dodajmy, że chińscy użytkownicy komunikatorów często zmieniają emoji przez co artysta lub firma, która je tworzy musi na bieżąco wprowadzać nowe innowacyjne “produkty artystyczne”.

Liczba chińskich użytkowników internetu zbliża się do całkowitej liczby populacji Europy. Liczba wysyłanych wiadomości w Chinach, które zawierają emotikony, jest więc niewyobrażalna. Być może po przeczytaniu tego artykułu znajdziemy również artystę z Polski, który podąży za tym fenomenem i stworzy emotikon, który nie tylko wyprzedzi chińskie listy popularności, ale także stanie się produktem wartym miliony?

Do dzieła, “:-)”.